Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

April 23 2011

Monachium, 7 grudnia 1958 roku

Kochanie moje!

Pisze ten list do Ciebie z München, gdzie będę spędzał Święta, ponieważ byłem chory i nie pojechałem do USA-- jak w styczniu. Janek R. jest u Izraelu: Jestem więc zupełnie sam. A wybrałem się do München (czyli Monachium) tylko dlatego, że jest tu polska biblioteka, z której korzystam, zresztą jako jej jedyny klient. Chcę tylko zmienić hotel; i nowy adres Ci przetelegrafuję.

Kochanie!

Kiedy zeszłego roku nie chciałaś spędzać ze mną sylwestra, miałem jakieś złowrogie przeczucie, że jest to mój ostatni sylwester w kraju: ale Ty się zawsze śmiałaś z moich przeczuć. Nie wiem, ile mnie jeszcze smutnych sylwestrów czeka. Ale tak jak wtedy miałem to przeczucie - ponure i złowrogie, tak dzisiaj - 7 December - wierzę, że stanie się coś co zlikwiduje naszą rozłąkę, i że będziemy razem: tak jak Ty i ja tego pragnęliśmy. To przyjdzie szybciej, niż myślimy oboje. Świat racjonalny nie ma, jak wiemy, wszelkiego sensu. Wolę zakładać niespodzianki, niż wiarę w ludzi - na emigracji, tutaj zmieniają się kryteria.

Nie dzwoniłem do Ciebie z Berlina - musiałem wyjechać do Koln, a tam, z winy mego wydawcy, zabrakło mi forsy. Zresztą dobrze się stało - nigdy nie przyprowadzaj nikogo, kiedy będziesz ze mną gadać. Mam swoje racje w tym, że chcę mówić tylko z Tobą Uszanuj je, jeśli nawet wydadzą Ci się głupie, czy ponure.

Gdyby mi ktoś powiedział, gdybym miał choć odrobinę gwarancji, że będę mógł być z Tobą, choć przez rok, choć przez pół roku, a potem - śmierć, to bym pojechał do Ciebie. To nie melodramat; to wyznanie tego, który na pewno - z całym idiotyzmem i kabotynizmem - najwięcej Cię kochał. W końcu przyjdzie taka noc. kiedy prześpisz się z innym. Ja Ci się nigdy nie podobałem, ale to inna sprawa. Mnie lepiej być pijanym, niż myśleć, że ta chwila w końcu przyjdzie. Ale jeszcze nie rób nic ostatecznego. Jesteś taka młoda. Masz jeszcze czas. Każdy chce być szczęśliwy. Ja chciałem być szczęśliwszy od innych. Ale Bóg mnie ukarał. Balem się o Ciebie. Wiesz czego się bałem. Ale dzisiaj, to wszystko co nas dzieliło, nie wydaje się tak ważne.

Trzeba być bardzo pijanym, żeby moc tak pisać. Ale mówię Ci - gdybym miał gwarancję, że będę z Tobą chociaż rok, a potem mnie zabiją - przyjechałbym do Ciebie. Nie ma, nie było - okazuje się - nic ważniejszego od Ciebie. Ale nie da mi nikt choć tej odrobiny. A w końcu wszystko jedno, gdzie człowiek jest cudzoziemcem. Ale czekaj. Jeszcze czekaj. Jesteś taka młoda. To nic nie znaczy, bo powinnaś właśnie teraz być szczęśliwa. Ale ja też jestem sam: pamiętaj, że jestem zupełnie sam i wszystko, czym żyję, to panna Czaczkes. Jeszcze trochę czekaj Jeszcze trochę, ja też nie jestem szczęśliwy.
Czekaj, czekaj


Marek
— hłasko do osieckiej, uwierzyłabym, gdybyś.
Reposted byrzekomykaruzelaaatoolatelugolajustlikethatniefajnainaccessibleoliwkaunnobagheramotionlesspistachiotwicezupaorzechowaasyoulikeitmizukamrsbluevelvetpalczynskycookiemonsterxppokpikOleksandra1995zagubionamoilolitaetadumborhappysunnamskomplikowanielitkadnieniemotionlessoshianjapalinkapalinkadarynkaspontaneousladyxnothumanalallbroszkamadinsanestrzepymagdanestorjobimalaegoistka